Prezes Zieliński dla PAP o perspektywach dla przemysłu chemicznego na 2026 r.

 Prezes Zieliński dla PAP o perspektywach dla przemysłu chemicznego na 2026 r.

W 2026 r. branżę chemiczną może czekać „lekka” poprawa sytuacji – uważa Prezes Zarządu PIPC dr inż. Tomasz Zieliński w komentarzu dla PAP. Dodał, że przed chemią walka o lepsze warunki funkcjonowania. Zapowiedział też, że przemysł będzie uważnie przyglądał się planowanym przez UE umowom o wolnym handlu, np. z Indiami.

Prezes Zarządu Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego (PIPC) dr inż. Tomasz Zieliński w komentarzu dla PAP stwierdził, że w przyszłym roku branża ma szansę na „lekką poprawę” sytuacji, głównie w segmencie produkcji gum i wyrobów z tworzyw sztucznych oraz wyrobów farmaceutycznych.

– To będzie stopniowa poprawa, która w I kw. 2026 r. jeszcze może nie być wyraźnie zauważalna. Jeśli się pojawi, to możemy to odnotować dopiero w II kw. 2026 r. Lepsze prognozy mamy na koniec przyszłego roku. Korelujemy je z prognozami PKB dla Polski, które kształtują się na poziomie 3,5 proc. To jeden z najwyższych poziomów PKB w Europie. Myślę więc, że przemysł może liczyć na poprawę swojej kondycji, ale liczoną raczej w dziesiętnej części procenta – uważa Prezes Zieliński. Dodał, że na rynku chemikaliów i wyrobów chemicznych już widać pewną stabilizację.

Szef PIPC zauważył, że w III kw. br. widoczny był wzrost zdolności produkcyjnych firm chemicznych. – To może być sygnałem, że coraz więcej firm w Europie będzie zwiększać swoje moce produkcyjne. To znaczy, że producenci widzą przestrzeń do tego, żeby więcej produkować i sprzedawać – uważa Zieliński. Przyznał, że sprzedaż branży do III kw. 2025 r. „nie wyglądała dobrze”. – Nadal jest poniżej poziomu oczekiwanej poprawy, która była zapowiadana na rok 2025 r. – sprecyzował.

Zdaniem Prezesa Zarządu PIPC duży wpływ na kondycję polskiej branży chemicznej będzie mieć to co dzieje się w Europie, zwłaszcza na rynku niemieckim. – Tamtejsza gospodarka kuleje, a to wpływa na ich przemysł chemiczny – stwierdził.

Zieliński przypomniał, że UE wprowadziła cła na nawozy z Rosji i Białorusi od 1 lipca 2025 r. Dodał jednak, że dopiero I kw. 2026 r. może pokazać jaki będzie realny wpływ tych ceł na kondycję tego segmentu branży chemicznej.

– I kwartał roku jest głównym sezonem sprzedażowym dla branży nawozowej. Wiele będzie zależało tu od chłonności odbiorców tego produktu – zaznacza Zieliński. Zwrócił uwagę, że w czerwcu, tuż przed wprowadzeniem ceł zaimportowano do Polski rekordowe ilości nawozów. – To jeszcze potrwa zanim znikną one ze sprzedaży – stwierdził Prezes Zarządu PIPC.

Zdaniem Zielińskiego, drugą kwestią jest to, że te cła, które weszły w lipcu nie są jeszcze na tyle wysokie, żeby stanowiły istotne utrudnienia dla producentów z Rosji czy Białorusi. – Troszeczkę mniej zarobią, ale nadal będą zarabiać, nadal będą konkurencyjni względem europejskich producentów – ocenia Zieliński.

Zaznaczył, że cła na rosyjskie nawozy będą sukcesywnie podnoszone i w 2028 r. osiągną najwyższy poziom. – Wtedy będziemy mogli obserwować ich większy wpływ na sytuację europejskiego rynku nawozów – uważa.

Dodał, że większość produktów chemicznych nie jest jednak chronionych cłami. – Firmy spoza UE bardzo ochoczą rozpychają się na europejskim rynku, bo widzą tu zbyt na swoje towary. To ogromne ryzyko dla europejskiej branży – ocenił Zieliński.

W jego opinii w 2026 roku cały przemysł chemiczny nadal będzie borykać się z napływem tanich, konkurencyjnych towarów spoza Europy, głównie z Chin, Turcji, ale też z innych regionów o niższych kosztach energii i mniej restrykcyjnych regulacjach środowiskowych.

– Graniczny podatek węglowy – CBAM, który miał być mechanizmem chroniącym producentów europejskich nie jest jeszcze na tyle gotowy, żeby spełniać to zadanie. – Jego rewizja trwa. Mamy okres przejściowy, który miał skończyć się z tym rokiem (2025 r. – PAP). Nadal jest wiele wątpliwości w związku z ryzykiem i zagrożeniami, które wnosi nawet sam CBAM. Jednym z nich jest wycofywanie darmowych uprawnień do emisji – wskazał Zieliński.

Uważa on, że jeśli CBAM będzie skonstruowany wadliwie, to firmy zaczną myśleć o przeniesieniu produkcji za granicę. – CBAM ma pewne luki, z których importerzy spoza UE mogą korzystać co działa na szkodę producentów UE i eksporterów z UE. Nie jest też określone w nim w jaki sposób będą weryfikowane dane dotyczące emisyjności, wprowadzane przez producentów z państw trzecich – wskazał Zieliński.

Przyznał, że branża chemiczna wciąż odczuwa presję związaną z wojną w Ukrainie, która przekłada na drogą energię. Według eksperta konieczne jest wprowadzenie mechanizmów wspomagających branże energochłonne w tym chemię w celu obniżenia kosztów energii. – Toczą się rozmowy z administracją rządową. To problem bardzo złożony, drogi dla budżetu państwa, ale jesteśmy otwarci na dialog, żeby wypracować jak najlepsze mechanizmy wsparcia, bo to wpłynie na konkurencyjność całego przemysłu i tym samym całej gospodarki – podkreślił.

Według prezesa PIPC Komisja Europejska „nabrała pewnych refleksji, co do potężnego ryzyka dla chemii związanego z unijnymi regulacjami np. ETS 2”. – Jeżeli nie dojdzie do rewizji ETS i urealnienia jego założeń, to dla takich branż jak chemia będą one trudne do zrealizowania – przyznał Zieliński.

Przypomniał, że w 2025 r. KE wprowadziła Clean Industrial Deal, oraz specjalnie dla chemii – European Chemicals Industry Action Plan, Omnibus VI – deregulacyjny pakiet dla chemii. W 2026 roku branżę czeka też kilka rewizji kluczowych polityk KE, w tym REACH.

– Wysłaliśmy mnóstwo postulatów chroniących branżę do Ursuli von der Leyen i unijnej administracji. Teraz jesteśmy na etapie twardych rozmów – poinformował Prezes Zarządu PIPC.

W jego opinii bardzo dobrą informacją jest to, że Rada Europy i Parlament Europejski zdecydowały o tym, że do 2027 r. cała Europa ma zrezygnować z zakupów gazu z Rosji. – Oprócz zewnętrznej konkurencji, rywalizujemy też z europejskimi producentami. Część tych producentów ciągle kupuje tańszy gaz z Rosji. Dobrze, że się to wyrówna i będziemy kupować gaz na podobnych warunkach – stwierdził Zieliński.

Prezes PIPC poinformował, że w 2026 roku branżę chemiczną czeka wdrażanie European Chemicals Industry Action Plan w „ścisłej współpracy” państw członkowskich z KE. – Przed nami też rozwój nowych instrumentów finansowania transformacji energetycznej, która jest jednym z celów także branży chemicznej. Bez specjalnych instrumentów finansowania trudno sobie wyobrazić, że będzie nas stać na to, żeby sprawnie tę transformację przeprowadzić – przyznał szef PIPC.

Dodał, że chemia będzie też wdrażać reformy, które mają wzmacniać krytyczne łańcuchy dostaw produktów chemicznych. Chodzi o Sojusz na rzecz Krytycznych Chemikaliów w celu przeciwdziałania ryzyku zamykania mocy produkcyjnych w sektorze chemicznym w Europie.

– KE musi brać pod uwagę postulaty europejskiego przemysłu, bo dzisiaj jego sytuacja jest bardzo trudna. Komisja oddając pole na swoim rynku firmom z krajów spoza UE, oddaje suwerenność, wprowadza ryzyko przejmowania przez nie rynku, a potem dyktowania warunków i ubezwłasnowolniania gospodarki europejskiej – uważa Zieliński. Podkreślił, że branża będzie zwracać uwagę na umowy UE o wolnym handlu. – KE negocjuje wiele umów o wolnym handlu. Oprócz Mercosur mamy na stole inne takie jak, umowa o wolnym handlu z Indiami, Tajlandią, Indonezją, co oznacza mocne otwieranie się na inne regiony i zapraszanie tamtejszych firm do UE. Trzeba pamiętać, że na szali mamy ochronę gospodarek każdego kraju członkowskiego, które tworzą PKB, dają miejsca pracy i codzienne produkty. I to te kwestie KE musi zrównoważyć – podsumował.

Według najnowszych danych PIPC wartość produkcji sprzedanej polskiego przemysłu chemicznego w 2024 r. wyniosła 442 mld zł. i spadła o 1,2 proc. w stosunku do 2023 r. Branża zatrudniała ponad 340 tys. osób. W Polsce w 2024 r. działało 12,5 tys. firm chemicznych.

Źródło: Polska Agencja Prasowa. Rozmawiała Redaktor Anna Bytniewska.

Posty pokrewne